Dłonie jako dialog. O dotyku, który pomaga dziecku poczuć się bezpiecznie
Dłonie jako dialog. O dotyku, który pomaga dziecku poczuć się bezpiecznie
20 sierpnia, 2026
20 sierpnia, 2026
20 sierpnia, 2026
dr n. med. Agnieszka Adamczyk
dr n. med. Agnieszka Adamczyk
dr n. med. Agnieszka Adamczyk

Dłonie towarzyszą dziecku od pierwszych chwil życia. Podnoszą, karmią, przewijają, otulają i uspokajają. Wykonują dziesiątki codziennych czynności, często niemal automatycznie. A jednak dla noworodka każda z nich jest czymś więcej niż pielęgnacją. Jest informacją o tym, co za chwilę się wydarzy i czy w tym doświadczeniu można czuć się bezpiecznie.
Tym tekstem rozpoczynam cykl poświęcony modelowi „Dłonie”. Będę opowiadać o tym, jak sposób dotykania, podpierania i prowadzenia dziecka wpływa na jego zachowanie, poczucie bezpieczeństwa oraz możliwości ruchowe. Przyjrzymy się dłoniom, które słuchają, podpierają, karmią, podnoszą, uspokajają i zapraszają do ruchu.
Nie będzie to jednak kolejny zestaw „prawidłowych chwytów”. Chcę pokazać rodzicom, jak obserwować odpowiedź dziecka i dostosowywać do niej codzienną pielęgnację. Bo dotyk może być czymś więcej niż wykonaniem czynności. Może stać się pierwszym dialogiem między rodzicem a dzieckiem.
Od pierwszej doby, nie od pierwszego problemu
Fizjoterapia noworodka najczęściej kojarzy się z wcześniactwem, intensywną terapią albo trudnością, która jest już widoczna. Znacznie rzadziej mówi się o profilaktycznym spojrzeniu na zdrowe dziecko przebywające z mamą na fizjologicznym oddziale poporodowym.
Od lat mam możliwość obserwowania noworodków już w pierwszych godzinach i dniach życia. Widzę, jak układają ciało, organizują napięcie, reagują na dotyk, próbują skupić wzrok i odpowiadają na sposób podnoszenia, karmienia czy przewijania. To szczególny rodzaj doświadczenia — trudno zdobyć go wyłącznie z książek albo podczas pracy ze starszym niemowlęciem.
Łączę tę perspektywę z pracą na oddziale intensywnej terapii noworodka oraz z edukacją rodziców w szkole rodzenia. Dzięki temu mogę patrzeć zarówno na naturalną różnorodność zachowań noworodka, jak i na sygnały, które wymagają uważniejszej obserwacji lub konsultacji.
Wierzę, że fizjoterapia nie powinna zaczynać się dopiero wtedy, gdy problem jest już utrwalony. Nie oznacza to, że każde zdrowe dziecko potrzebuje terapii. Oznacza natomiast, że każdy rodzic zasługuje na rzetelną wiedzę o rozwoju, bezpieczny instruktaż i pomoc w zrozumieniu sygnałów dziecka.
Dotyk ma swoją jakość
Nie każdy łagodny dotyk działa tak samo. Znaczenie ma nie tylko miejsce, w którym przykładamy rękę, lecz także jej ciężar, kierunek, tempo oraz moment rozpoczęcia ruchu. Dziecko odbiera te szczegóły całym ciałem.
Gdy maluszek otrzymuje stabilne i czytelne podparcie, łatwiej mu zorganizować ruch. Może swobodniej obrócić głowę, skupić wzrok, rozluźnić barki albo spokojniej przyjąć zmianę pozycji. Kiedy natomiast podparcia brakuje lub ruch pojawia się zbyt szybko, ciało może odpowiedzieć napięciem, prężeniem, odginaniem albo płaczem.
Nie oznacza to, że rodzic robi coś złego. Najczęściej po prostu nikt wcześniej nie pokazał mu, jak wiele informacji można odczytać pod własnymi rękami. Niepewność przy tak małym dziecku jest naturalna. Dlatego potrzebujemy nie oceniania rodziców, lecz spokojnego uczenia ich, jak rozpoznawać reakcje maluszka.
Najpierw poczuć, dopiero potem poprowadzić
Poszerzając wiedzę o perspektywę osteopatyczną, poznałam pojęcie „nasłuchu”. Pomogło mi ono inaczej zrozumieć to, co od lat obserwowałam i czułam pod dłońmi podczas pracy z noworodkami. Połączenie mojego doświadczenia klinicznego, wiedzy fizjoterapeutycznej i nowego spojrzenia na dotyk stało się podstawą autorskiego modelu „Dłonie”. Brzmi specjalistycznie, ale opisuje coś bardzo prostego: zanim wykonamy ruch, przykładamy dłonie i dajemy sobie chwilę. Nie ciągniemy, nie poprawiamy i nie próbujemy natychmiast ustawić dziecka. Najpierw sprawdzamy, jak jego ciało odpowiada.
Pod dłonią można zauważyć, że dziecko na moment się usztywnia, przygotowuje do obrotu, odpycha albo przeciwnie — zaczyna odpuszczać napięcie. Ruch często poprzedza bardzo subtelna zmiana. Kiedy rodzic ją rozpoznaje, może odpowiedzieć wcześniej: dać lepsze podparcie, zwolnić, zmienić kierunek lub po prostu chwilę poczekać.
Uważny dotyk pozwala obserwować, jak ciało noworodka odpowiada pod dłońmi. Film opublikowano za zgodą rodziców dziecka.
Dobra dłoń nie wyprzedza dziecka po to, żeby je kontrolować. Wyprzedza je tylko na tyle, żeby zdążyć z odpowiedzią.
Na pograniczu fizjoterapii i osteopatii
Jestem fizjoterapeutką, nie osteopatką. Moje myślenie o noworodku wyrasta jednak ze spotkania dwóch perspektyw. Fizjoterapia daje mi wiedzę o rozwoju, ruchu, napięciu i funkcji. Osteopatyczny sposób pracy wnosi jeszcze większą uważność na jakość dotyku, subtelne reakcje tkanek i moment, w którym ciało dziecka zaczyna odpowiadać na dłoń. Model „Dłonie” jest wypadkową tych dwóch kierunków — połączonych z wieloletnim doświadczeniem pracy z noworodkami w pierwszych dobach życia.
Szczególne znaczenie miał dla mnie sposób, w jaki Thierry Leboursier — osteopata z wieloletnim doświadczeniem w pracy z noworodkami — rozumie osteopatię perinatalno-pediatryczną. Spotkanie z jego sposobem myślenia pomogło mi nazwać i uporządkować to, co od dawna obserwowałam na oddziale. Zanim dziecko wykona wyraźny ruch, jego ciało już o nim opowiada. Pod dłonią można poczuć zmianę napięcia, kierunek ruchu albo gotowość do reakcji. Trzeba nauczyć się tego słuchać, nie tracąc przy tym klinicznego myślenia i wiedzy o rozwoju dziecka.
To doświadczenie nie dało mi jednej gotowej techniki i nie zmieniło mojej profesji. Poszerzyło natomiast sposób, w jaki badam, rozumuję i prowadzę terapię. Uświadomiło mi też, że fizjoterapia i osteopatia nie muszą budować między sobą konkurencji. Kiedy ich narzędzia są stosowane odpowiedzialnie, w granicach kompetencji i oparte na rzetelnej ocenie dziecka, mogą się wzajemnie uzupełniać.
Oswojenie fizjoterapeutów z osteopatycznym sposobem słuchania ciała nie oznacza przejmowania cudzej roli zawodowej. Może oznaczać większą wrażliwość dłoni, szersze rozumienie reakcji noworodka i lepszy dialog między specjalistami. Najważniejsze nie jest przecież to, do którego nurtu należy dana obserwacja. Najważniejsze jest, czy pomaga nam bezpieczniej i trafniej odpowiedzieć na potrzeby dziecka.

Zdjęcie opublikowano za zgodą rodziców dziecka.
Serdecznie dziękuję rodzicom za zaufanie i możliwość podzielenia się tymi wyjątkowymi momentami.
Dłonie rodzica są dalszym ciągiem terapii
Wizyta u specjalisty może pomóc dziecku odnaleźć większą swobodę, ale najważniejsza część wsparcia odbywa się później — w domu. To rodzice wiele razy dziennie podnoszą dziecko, układają je do karmienia, zmieniają pieluszkę, noszą i odkładają do snu.
Dlatego podczas spotkania nie chcę przekazać wyłącznie zestawu „prawidłowych chwytów”. Zależy mi, aby mama i tata zrozumieli, co widzą i co czują. Uczą się prowadzić ruch z pełnym podparciem, zauważać moment narastania napięcia i odpowiadać na reakcję maluszka. Czasem niewielka zmiana — stabilniejsze podtrzymanie głowy, łagodna rotacja albo spokojniejsze rozpoczęcie ruchu — sprawia, że cała czynność wygląda inaczej.
Kiedy ruch staje się bardziej przewidywalny, dziecko nie musi tak mocno się bronić. Rodzic widzi, że potrafi je podnieść lub ułożyć bez gwałtownego protestu, więc sam nabiera pewności. Spokojniejsza dłoń daje dziecku jeszcze więcej bezpieczeństwa. Powstaje wzajemne sprzężenie: dziecko coraz bardziej ufa rodzicowi, a rodzic własnym rękom.
Dłonie rodzica i dłonie terapeuty to nie to samo
To rozróżnienie jest bardzo ważne. Terapeuta wykorzystuje dotyk do oceny i prowadzenia terapii. Opiera się na wykształceniu, znajomości anatomii, doświadczeniu klinicznym oraz odpowiedzialności zawodowej. Rodzic nie powinien wykonywać specjalistycznych technik na podstawie filmu lub opisu w internecie.
Siłą dłoni rodzica jest coś innego: bliskość, codzienność i możliwość budowania z dzieckiem przewidywalnej relacji. Rodzic może nauczyć się lepiej podpierać, zwalniać, zauważać narastanie napięcia i dostosowywać ruch. Nie ma stać się terapeutą swojego dziecka. Ma poczuć się pewniej jako rodzic.
Dłonie rodzica nie mają stać się dłońmi terapeuty. Mają stać się bardziej świadomymi dłońmi rodzica — spokojnymi, czytelnymi i gotowymi odpowiedzieć na dziecko.
Nie technika, lecz spotkanie
Technika jest potrzebna. Wiedza o rozwoju, napięciu i prawidłowym podparciu pomaga działać bezpiecznie. Sama technika nie wystarczy jednak, jeśli wykonujemy ją bez obserwowania dziecka. Ten sam sposób podnoszenia może wymagać drobnej zmiany zależnie od dnia, zmęczenia, napięcia czy gotowości maluszka.
Model „Dłonie” nie ma tworzyć kolejnej listy zasad, których rodzic musi pilnować. Ma pomóc mu odzyskać to, co w opiece najważniejsze: uważność, spokój i poczucie, że potrafi porozumieć się ze swoim dzieckiem także bez słów.
Od czego możesz zacząć?
Przy najbliższym podnoszeniu lub odkładaniu dziecka spróbuj na chwilę zwolnić. Zanim rozpoczniesz ruch, daj mu wyraźne podparcie i obserwuj, co dzieje się pod Twoimi rękami. Czy ciało mięknie? Czy barki unoszą się? Czy głowa pozostaje w osi? Czy pojawia się napięcie zapowiadające odgięcie lub protest?
Nie chodzi o ocenianie siebie ani dziecka. Chodzi o zauważenie odpowiedzi. To od niej zaczyna się dialog.
Jeżeli podczas codziennej pielęgnacji dziecko regularnie mocno się pręży, odgina, płacze, ma trudności z karmieniem albo wyraźnie preferuje jedną stronę, warto skonsultować jego sposób poruszania się ze specjalistą. Czasem wystarczy niewielka zmiana podparcia, a czasem potrzebna jest dokładniejsza ocena. W obu sytuacjach celem jest to samo: zrozumieć dziecko i dać rodzicom jasny plan działania.
To dopiero początek rozmowy
W kolejnych artykułach przyjrzymy się różnym funkcjom dłoni. Będą to dłonie, które słuchają; dłonie, które podpierają; dłonie, które karmią; dłonie, które podnoszą; dłonie, które zapraszają do ruchu; oraz dłonie, które pomagają dziecku się uspokoić.
Pokażę, jak wiele można zauważyć w zwykłych czynnościach i gdzie kończy się codzienne wsparcie rodzica, a zaczyna terapia prowadzona przez specjalistę. Chcę przekładać wiedzę z oddziału na codzienność rodziny — prostym językiem, bez straszenia i bez zamieniania pielęgnacji w obowiązek prowadzenia terapii.
Dłonie są pierwszym językiem opieki. Kiedy czują, podpierają i podążają, pielęgnacja przestaje być zestawem czynności. Staje się rozmową, w której jednocześnie rosną bezpieczeństwo dziecka i pewność rodzica.
Dłonie towarzyszą dziecku od pierwszych chwil życia. Podnoszą, karmią, przewijają, otulają i uspokajają. Wykonują dziesiątki codziennych czynności, często niemal automatycznie. A jednak dla noworodka każda z nich jest czymś więcej niż pielęgnacją. Jest informacją o tym, co za chwilę się wydarzy i czy w tym doświadczeniu można czuć się bezpiecznie.
Tym tekstem rozpoczynam cykl poświęcony modelowi „Dłonie”. Będę opowiadać o tym, jak sposób dotykania, podpierania i prowadzenia dziecka wpływa na jego zachowanie, poczucie bezpieczeństwa oraz możliwości ruchowe. Przyjrzymy się dłoniom, które słuchają, podpierają, karmią, podnoszą, uspokajają i zapraszają do ruchu.
Nie będzie to jednak kolejny zestaw „prawidłowych chwytów”. Chcę pokazać rodzicom, jak obserwować odpowiedź dziecka i dostosowywać do niej codzienną pielęgnację. Bo dotyk może być czymś więcej niż wykonaniem czynności. Może stać się pierwszym dialogiem między rodzicem a dzieckiem.
Od pierwszej doby, nie od pierwszego problemu
Fizjoterapia noworodka najczęściej kojarzy się z wcześniactwem, intensywną terapią albo trudnością, która jest już widoczna. Znacznie rzadziej mówi się o profilaktycznym spojrzeniu na zdrowe dziecko przebywające z mamą na fizjologicznym oddziale poporodowym.
Od lat mam możliwość obserwowania noworodków już w pierwszych godzinach i dniach życia. Widzę, jak układają ciało, organizują napięcie, reagują na dotyk, próbują skupić wzrok i odpowiadają na sposób podnoszenia, karmienia czy przewijania. To szczególny rodzaj doświadczenia — trudno zdobyć go wyłącznie z książek albo podczas pracy ze starszym niemowlęciem.
Łączę tę perspektywę z pracą na oddziale intensywnej terapii noworodka oraz z edukacją rodziców w szkole rodzenia. Dzięki temu mogę patrzeć zarówno na naturalną różnorodność zachowań noworodka, jak i na sygnały, które wymagają uważniejszej obserwacji lub konsultacji.
Wierzę, że fizjoterapia nie powinna zaczynać się dopiero wtedy, gdy problem jest już utrwalony. Nie oznacza to, że każde zdrowe dziecko potrzebuje terapii. Oznacza natomiast, że każdy rodzic zasługuje na rzetelną wiedzę o rozwoju, bezpieczny instruktaż i pomoc w zrozumieniu sygnałów dziecka.
Dotyk ma swoją jakość
Nie każdy łagodny dotyk działa tak samo. Znaczenie ma nie tylko miejsce, w którym przykładamy rękę, lecz także jej ciężar, kierunek, tempo oraz moment rozpoczęcia ruchu. Dziecko odbiera te szczegóły całym ciałem.
Gdy maluszek otrzymuje stabilne i czytelne podparcie, łatwiej mu zorganizować ruch. Może swobodniej obrócić głowę, skupić wzrok, rozluźnić barki albo spokojniej przyjąć zmianę pozycji. Kiedy natomiast podparcia brakuje lub ruch pojawia się zbyt szybko, ciało może odpowiedzieć napięciem, prężeniem, odginaniem albo płaczem.
Nie oznacza to, że rodzic robi coś złego. Najczęściej po prostu nikt wcześniej nie pokazał mu, jak wiele informacji można odczytać pod własnymi rękami. Niepewność przy tak małym dziecku jest naturalna. Dlatego potrzebujemy nie oceniania rodziców, lecz spokojnego uczenia ich, jak rozpoznawać reakcje maluszka.
Najpierw poczuć, dopiero potem poprowadzić
Poszerzając wiedzę o perspektywę osteopatyczną, poznałam pojęcie „nasłuchu”. Pomogło mi ono inaczej zrozumieć to, co od lat obserwowałam i czułam pod dłońmi podczas pracy z noworodkami. Połączenie mojego doświadczenia klinicznego, wiedzy fizjoterapeutycznej i nowego spojrzenia na dotyk stało się podstawą autorskiego modelu „Dłonie”. Brzmi specjalistycznie, ale opisuje coś bardzo prostego: zanim wykonamy ruch, przykładamy dłonie i dajemy sobie chwilę. Nie ciągniemy, nie poprawiamy i nie próbujemy natychmiast ustawić dziecka. Najpierw sprawdzamy, jak jego ciało odpowiada.
Pod dłonią można zauważyć, że dziecko na moment się usztywnia, przygotowuje do obrotu, odpycha albo przeciwnie — zaczyna odpuszczać napięcie. Ruch często poprzedza bardzo subtelna zmiana. Kiedy rodzic ją rozpoznaje, może odpowiedzieć wcześniej: dać lepsze podparcie, zwolnić, zmienić kierunek lub po prostu chwilę poczekać.
Uważny dotyk pozwala obserwować, jak ciało noworodka odpowiada pod dłońmi. Film opublikowano za zgodą rodziców dziecka.
Dobra dłoń nie wyprzedza dziecka po to, żeby je kontrolować. Wyprzedza je tylko na tyle, żeby zdążyć z odpowiedzią.
Na pograniczu fizjoterapii i osteopatii
Jestem fizjoterapeutką, nie osteopatką. Moje myślenie o noworodku wyrasta jednak ze spotkania dwóch perspektyw. Fizjoterapia daje mi wiedzę o rozwoju, ruchu, napięciu i funkcji. Osteopatyczny sposób pracy wnosi jeszcze większą uważność na jakość dotyku, subtelne reakcje tkanek i moment, w którym ciało dziecka zaczyna odpowiadać na dłoń. Model „Dłonie” jest wypadkową tych dwóch kierunków — połączonych z wieloletnim doświadczeniem pracy z noworodkami w pierwszych dobach życia.
Szczególne znaczenie miał dla mnie sposób, w jaki Thierry Leboursier — osteopata z wieloletnim doświadczeniem w pracy z noworodkami — rozumie osteopatię perinatalno-pediatryczną. Spotkanie z jego sposobem myślenia pomogło mi nazwać i uporządkować to, co od dawna obserwowałam na oddziale. Zanim dziecko wykona wyraźny ruch, jego ciało już o nim opowiada. Pod dłonią można poczuć zmianę napięcia, kierunek ruchu albo gotowość do reakcji. Trzeba nauczyć się tego słuchać, nie tracąc przy tym klinicznego myślenia i wiedzy o rozwoju dziecka.
To doświadczenie nie dało mi jednej gotowej techniki i nie zmieniło mojej profesji. Poszerzyło natomiast sposób, w jaki badam, rozumuję i prowadzę terapię. Uświadomiło mi też, że fizjoterapia i osteopatia nie muszą budować między sobą konkurencji. Kiedy ich narzędzia są stosowane odpowiedzialnie, w granicach kompetencji i oparte na rzetelnej ocenie dziecka, mogą się wzajemnie uzupełniać.
Oswojenie fizjoterapeutów z osteopatycznym sposobem słuchania ciała nie oznacza przejmowania cudzej roli zawodowej. Może oznaczać większą wrażliwość dłoni, szersze rozumienie reakcji noworodka i lepszy dialog między specjalistami. Najważniejsze nie jest przecież to, do którego nurtu należy dana obserwacja. Najważniejsze jest, czy pomaga nam bezpieczniej i trafniej odpowiedzieć na potrzeby dziecka.

Zdjęcie opublikowano za zgodą rodziców dziecka.
Serdecznie dziękuję rodzicom za zaufanie i możliwość podzielenia się tymi wyjątkowymi momentami.
Dłonie rodzica są dalszym ciągiem terapii
Wizyta u specjalisty może pomóc dziecku odnaleźć większą swobodę, ale najważniejsza część wsparcia odbywa się później — w domu. To rodzice wiele razy dziennie podnoszą dziecko, układają je do karmienia, zmieniają pieluszkę, noszą i odkładają do snu.
Dlatego podczas spotkania nie chcę przekazać wyłącznie zestawu „prawidłowych chwytów”. Zależy mi, aby mama i tata zrozumieli, co widzą i co czują. Uczą się prowadzić ruch z pełnym podparciem, zauważać moment narastania napięcia i odpowiadać na reakcję maluszka. Czasem niewielka zmiana — stabilniejsze podtrzymanie głowy, łagodna rotacja albo spokojniejsze rozpoczęcie ruchu — sprawia, że cała czynność wygląda inaczej.
Kiedy ruch staje się bardziej przewidywalny, dziecko nie musi tak mocno się bronić. Rodzic widzi, że potrafi je podnieść lub ułożyć bez gwałtownego protestu, więc sam nabiera pewności. Spokojniejsza dłoń daje dziecku jeszcze więcej bezpieczeństwa. Powstaje wzajemne sprzężenie: dziecko coraz bardziej ufa rodzicowi, a rodzic własnym rękom.
Dłonie rodzica i dłonie terapeuty to nie to samo
To rozróżnienie jest bardzo ważne. Terapeuta wykorzystuje dotyk do oceny i prowadzenia terapii. Opiera się na wykształceniu, znajomości anatomii, doświadczeniu klinicznym oraz odpowiedzialności zawodowej. Rodzic nie powinien wykonywać specjalistycznych technik na podstawie filmu lub opisu w internecie.
Siłą dłoni rodzica jest coś innego: bliskość, codzienność i możliwość budowania z dzieckiem przewidywalnej relacji. Rodzic może nauczyć się lepiej podpierać, zwalniać, zauważać narastanie napięcia i dostosowywać ruch. Nie ma stać się terapeutą swojego dziecka. Ma poczuć się pewniej jako rodzic.
Dłonie rodzica nie mają stać się dłońmi terapeuty. Mają stać się bardziej świadomymi dłońmi rodzica — spokojnymi, czytelnymi i gotowymi odpowiedzieć na dziecko.
Nie technika, lecz spotkanie
Technika jest potrzebna. Wiedza o rozwoju, napięciu i prawidłowym podparciu pomaga działać bezpiecznie. Sama technika nie wystarczy jednak, jeśli wykonujemy ją bez obserwowania dziecka. Ten sam sposób podnoszenia może wymagać drobnej zmiany zależnie od dnia, zmęczenia, napięcia czy gotowości maluszka.
Model „Dłonie” nie ma tworzyć kolejnej listy zasad, których rodzic musi pilnować. Ma pomóc mu odzyskać to, co w opiece najważniejsze: uważność, spokój i poczucie, że potrafi porozumieć się ze swoim dzieckiem także bez słów.
Od czego możesz zacząć?
Przy najbliższym podnoszeniu lub odkładaniu dziecka spróbuj na chwilę zwolnić. Zanim rozpoczniesz ruch, daj mu wyraźne podparcie i obserwuj, co dzieje się pod Twoimi rękami. Czy ciało mięknie? Czy barki unoszą się? Czy głowa pozostaje w osi? Czy pojawia się napięcie zapowiadające odgięcie lub protest?
Nie chodzi o ocenianie siebie ani dziecka. Chodzi o zauważenie odpowiedzi. To od niej zaczyna się dialog.
Jeżeli podczas codziennej pielęgnacji dziecko regularnie mocno się pręży, odgina, płacze, ma trudności z karmieniem albo wyraźnie preferuje jedną stronę, warto skonsultować jego sposób poruszania się ze specjalistą. Czasem wystarczy niewielka zmiana podparcia, a czasem potrzebna jest dokładniejsza ocena. W obu sytuacjach celem jest to samo: zrozumieć dziecko i dać rodzicom jasny plan działania.
To dopiero początek rozmowy
W kolejnych artykułach przyjrzymy się różnym funkcjom dłoni. Będą to dłonie, które słuchają; dłonie, które podpierają; dłonie, które karmią; dłonie, które podnoszą; dłonie, które zapraszają do ruchu; oraz dłonie, które pomagają dziecku się uspokoić.
Pokażę, jak wiele można zauważyć w zwykłych czynnościach i gdzie kończy się codzienne wsparcie rodzica, a zaczyna terapia prowadzona przez specjalistę. Chcę przekładać wiedzę z oddziału na codzienność rodziny — prostym językiem, bez straszenia i bez zamieniania pielęgnacji w obowiązek prowadzenia terapii.
Dłonie są pierwszym językiem opieki. Kiedy czują, podpierają i podążają, pielęgnacja przestaje być zestawem czynności. Staje się rozmową, w której jednocześnie rosną bezpieczeństwo dziecka i pewność rodzica.
Dr n. med. Agnieszka Adamczyk
Dr n. med. Agnieszka Adamczyk
Fizjoterapeuta neonatologiczny i pediatryczny
PWZ24644
Fizjoterapeuta neonatologiczny i pediatryczny
PWZ24644

Zaplanuj wizytę
Zaplanuj wizytę
60-minutowa konsultacja, instruktaż oraz ocena motoryki wg Metody Prechtla
60-minutowa konsultacja, instruktaż oraz ocena motoryki wg Metody Prechtla
Wizyta w gabinecie
Wyszyńskiego 5, 95-015 Głowno
Tam, gdzie maluszek czuje się najbezpieczniej. Plan wsparcia dopasowany do Waszej codzienności w naturalnych warunkach.
Koszt kolejnych wizyt ustalany indywidualnie zależnie od ich częstotliwości.
Wizyta w domu
Łódź, Głowno i okolice
Terapia prowadzona w sposób naturalny i bezstresowy. Wczesna diagnostyka to dla mnie klucz do najlepszych efektów.
Koszt kolejnych wizyt ustalany indywidualnie zależnie od ich częstotliwości.
Wizyta w gabinecie
Wyszyńskiego 5, 95-015 Głowno
Tam, gdzie maluszek czuje się najbezpieczniej. Plan wsparcia dopasowany do Waszej codzienności w naturalnych warunkach.
Koszt kolejnych wizyt ustalany indywidualnie zależnie od ich częstotliwości.
Wizyta w domu
Łódź, Głowno i okolice
Terapia prowadzona w sposób naturalny i bezstresowy. Wczesna diagnostyka to dla mnie klucz do najlepszych efektów.
Koszt kolejnych wizyt ustalany indywidualnie zależnie od ich częstotliwości.
Wizyta w gabinecie
Wyszyńskiego 5, 95-015 Głowno
Tam, gdzie maluszek czuje się najbezpieczniej. Plan wsparcia dopasowany do Waszej codzienności w naturalnych warunkach.
Koszt kolejnych wizyt ustalany indywidualnie zależnie od ich częstotliwości.
Wizyta w domu
Łódź, Głowno i okolice
Terapia prowadzona w sposób naturalny i bezstresowy. Wczesna diagnostyka to dla mnie klucz do najlepszych efektów.
Koszt kolejnych wizyt ustalany indywidualnie zależnie od ich częstotliwości.
„Pani Agnieszko, pośród sporej ilości fizjoterapeutów dziecięcych, z którymi dane nam było pracować, to Pani ujęła nas najbardziej. Poszanowanie godności małego człowieka w jego drodze do sprawności, ciepło, delikatność i konsekwencja w działaniu, które Pani zawsze wykazywała pracując na niełatwym gruncie, gdzie lęk o dziecko spotyka się z mozolną pracą zasługują na wielkie uznanie. Gratuluję sukecsu! Cieszę się czytając Pani posta i pozdrawiam z Adasiem, który kopie piłkę jak szalony uwielbia sporty wszelakie, na co z pewnością miała Pani duży wpływ w pierwszym roku jego życia, gdy wspólnie z Panią stawialiśmy pierwsze kroki wbrew wszystkim strasznym dla mamy słowom, które wówczas padały z ust lekarzy. Życzę dalszych sukcesów i wszystkiego co najlepsze. ”
Opinia z profilu LinkedIn
„Gratuluję! Dla mnie jest Pani "Hipokratesem" każdego dnia, od kiedy tylko Oskar pojawił się na świecie.”
Opinia z profilu LinkedIn
„Agnieszko jesteś nie tylko najlepszą terapeutką roku...jesteś najlepszą specjalistką w tej dziedzinie na świecie! Masz w sobie niezwykłą wrażliwość i świadomość tego co robisz. Przytulamy Cię mocno i gratulujemy jak nie wiem co!!! 💝”
Opinia z profilu Facebook
„Twoją ciężką pracą Aguś zapracowałaś na słowa uznania. A te piękne spojrzenia i uśmiechy najmłodszych podopiecznych wynagradzają cały trud włożony w tę niełatwą pracę ❤️”
Opinia z profilu Facebook
„Pani Agnieszko, pośród sporej ilości fizjoterapeutów dziecięcych, z którymi dane nam było pracować, to Pani ujęła nas najbardziej. Poszanowanie godności małego człowieka w jego drodze do sprawności, ciepło, delikatność i konsekwencja w działaniu, które Pani zawsze wykazywała pracując na niełatwym gruncie, gdzie lęk o dziecko spotyka się z mozolną pracą zasługują na wielkie uznanie. Gratuluję sukecsu! Cieszę się czytając Pani posta i pozdrawiam z Adasiem, który kopie piłkę jak szalony uwielbia sporty wszelakie, na co z pewnością miała Pani duży wpływ w pierwszym roku jego życia, gdy wspólnie z Panią stawialiśmy pierwsze kroki wbrew wszystkim strasznym dla mamy słowom, które wówczas padały z ust lekarzy. Życzę dalszych sukcesów i wszystkiego co najlepsze. ”
Opinia z profilu LinkedIn
„Gratuluję! Dla mnie jest Pani "Hipokratesem" każdego dnia, od kiedy tylko Oskar pojawił się na świecie.”
Opinia z profilu LinkedIn
„Agnieszko jesteś nie tylko najlepszą terapeutką roku...jesteś najlepszą specjalistką w tej dziedzinie na świecie! Masz w sobie niezwykłą wrażliwość i świadomość tego co robisz. Przytulamy Cię mocno i gratulujemy jak nie wiem co!!! 💝”
Opinia z profilu Facebook
„Twoją ciężką pracą Aguś zapracowałaś na słowa uznania. A te piękne spojrzenia i uśmiechy najmłodszych podopiecznych wynagradzają cały trud włożony w tę niełatwą pracę ❤️”
Opinia z profilu Facebook

Zadbaj o przyszłość
swojego dziecka
Zadbaj o przyszłość
swojego dziecka
Zadbaj o przyszłość swojego dziecka
Każdy krok na naszej ścieżce dopasowuję się do Waszych potrzeb, tempa i poczucia komfortu. Niezależnie od tego, czy potrzebujecie tylko krótkiego wsparcia, czy dłuższej, wspólnej podróży – przejdziemy ją razem.
Każdy krok na naszej ścieżce dopasowuję się do Waszych potrzeb, tempa i poczucia komfortu. Niezależnie od tego, czy potrzebujecie tylko krótkiego wsparcia, czy dłuższej, wspólnej podróży – przejdziemy ją razem.
Adres mojego gabinetu
Wyszyńskiego 5,
95-015 Głowno
Wojska Polskiego 32/34, 95-015 Głowno
Wolisz najpierw porozmawiać przez telefon?
Zadzwoń pod 781 582 072
Wolisz najpierw porozmawiać przez telefon?
Zadzwoń pod 781 582 072






